Wystawa "Indywidualności "NASZEJ GALERII"
W miesiącach,czerwcu i lipcu w galerii „Natta” można było obejrzeć prace wybranych artystów,”Naszej Galerii” zrzeszonych przy Stowarzyszaniu Studio Integracji w Łodzi.
Podczas wystawy zaprezentowano prace artystów:
Urszula Korneluk
Architektura to też wyzwanie.
Absolwentka Liceum Sztuk Plastycznych w rodzinnym Tomaszowie Mazowieckim oraz Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, do Naszej Galerii należy od 2007 roku. Najchętniej maluje konie i pejzaże, jednak lipcowy plener w Uniejowie postawił przed artystką nowe wyzwanie – jak w malarski sposób uwiecznić architekturę? Poradziła sobie z tym zadaniem znakomicie, a jej widoki zamków w Oporowie czy Uniejowie to jedne z najciekawszych prac, jakie powstały podczas wyjazdu. Obrazy Urszuli Korneluk, zazwyczaj niewielkie płótna malowane farbami olejnymi, powstają za pomocą szerokich pociągnięć pędzla, swobodnie kładzionych płaszczyzn koloru i impastów. Artystka po malarsku rozstrzyga zarówno tło, jak i plan pierwszy, co dobrze widać np. w panoramie Uniejowa z ostami. Stosuje ciepłe, lekko rozbielone kolory, szuka oryginalnych ujęć kompozycyjnych – od razu widać, że to ukształtowana osobowość twórcza, dla której malarstwo jest wielką pasją. Na co dzień artystka projektuje reklamy i należy do tomaszowskiego Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, jej prace można obejrzeć na stronie internetowej: www.korneluk.art.pl i oczywiście w Naszej Galerii.
Maria Jarzyna
Namiętności i żywioły
Absolwentka Liceum Sztuk Plastycznych w Łodzi, pracowała w Semaforze, miała własny zakład hafciarski, od 2002 roku należy do Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, od 2005 – do Naszej Galerii. Miniony rok był dla tej artystki niezwykle pracowity. Uczestniczyła, już po raz drugi, w lipcowym plenerze Naszej Galerii. W Uniejowie, Oporowie, Poddębicach za pomocą suchych pasteli, farb akwarelowych i akrylowych, malowała wtopione w zieleń zamki, pałace, dwory, panoramy oraz zajazd „Gościniec”. Pokazywała swoje prace na kilku wystawach zbiorowych m.in.: poplenerowej (październik) oraz pięciu malarskich indywidualności (grudzień) w Naszej Galerii. Razem z Krystyną Zarzycką miała wspólną ekspozycję pt. „Moje miasto: Łódź i Aleksandrów Łódzki” w łódzkiej kawiarni Lawendowe Wzgórza (kwiecień), indywidualną wystawę w Katowicach (listopad). Zdobyła wyróżnienie w konkursie „Ocalić od zapomnienia” w Tomaszowie Mazowieckim, wykonała cykl rysunkowych portretów artystów Naszej Galerii do katalogu na 2007 rok, malowała kwiaty, konie, koty... Jej malarski temperament najpełniej objawia się w pejzażach: o gęstej fakturze, intensywnym, świetlistym kolorze i ciekawych rozwiązaniach kompozycyjnych. Lubi podejmować temat architektury w krajobrazie – bryły budynków na jej obrazach są solidne, konkretne, o wyraźnych i poprawnych proporcjach, jak np. dwór w Ożarowie, zamek w Pabianicach czy wiatrak widziany zza płotu, na którym przysiadło czarne ptaszysko. Kolejną namiętnością Marii Jarzyny okazał się w minionym roku portret – wykonała kilkadziesiąt rysunkowych wizerunków swoich kolegów-artystów. – „I niektórzy są nawet do siebie podobni!” – podkreśla z dumą. Do szerokiego grona zainteresowań Marii Jarzyny dodać należy jeszcze malarstwo na szkle, w tej technice uwiecznia pejzaże, kwiaty i anioły.Krystyna Zarzycka
Profesor jest jak złoto!
Z zawodu jest włókniarką-dziewiarzem, ale malować lubiła od zawsze. Zanim zapisała się w 2004 roku do Stowarzyszenia Plastyków Amatorów przy Łódzkim Domu Kultury, rysowała portrety, pejzaże, widoki Łodzi np. ulicy Pabianickiej. Od 2007 roku należy także do Naszej Galerii, do której oficjalnie wstąpiła po udziale w lipcowym plenerze. Wyjazd ten był dla artystki niezwykle cenny, przede wszystkim ze względu na kontakt z wykładowcami łódzkiej ASP: prof. Ryszardem Hungerem i asystentem Markiem Sakiem. – „Ich korekty bardzo dużo mi pomogły, profesor jest dla mnie na wagę złota”– deklaruje Krystyna Zarzycka. W Oporowie zainteresował ją motyw drzewa pochylonego nad zamkową fosą, rysowała je drobną, ekspresyjną kreską. Z pleneru w Uniejowie przywiozła także obrazy malowane farbami olejnymi na płótnie, np. rozległy widok plaży nad Wartą, w którym najważniejszym motywem jest most – on stanowi linię horyzontu organizującą kompozycję pracy. Ciekawy efekt artystyczny dało też przeciwstawienie dwóch wielkich płaszczyzn: lustra wody i plamy jasnego błękitu nieba. Autorka ma bowiem nie tylko duży temperament rysownika ale i zacięcie malarskie, co pokazują jej poplenerowe pejzaże.
Jaga Ward
W stronę abstrakcji
Z wykształcenia jest dentystą-protetykiem ale to malowanie sprawiało jej zawsze ogromną frajdę. W wolnych chwilach tworzyła portrety najbliższych i martwe natury. Za radą jednej z pacjentek zapisała się na zajęcia plastyczne, prowadzone przez Zofię Łobacz na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Następnie, w 1996 roku, została członkiem Stowarzyszenia Plastyków Amatorów przy ŁDK, tam dowiedziała się o Naszej Galerii, do której należy od stycznia 2006 roku. Uczestniczyła w obu plenerach po ziemii łódzkiej a w grudniu 2007 roku w wystawie pięciu indywidualności malarskich Naszej Galerii. Jej najnowsze prace coraz bardziej zmierzają w stronę abstrakcji. Malowane szerokimi pociągnięciami pędzla i grubymi impastami intensywnego koloru pejzaże pokazują urokliwe zakątki miast, sielskie widoki zalanych słońcem pól, widziane z dziwnej perspektywy góry i doliny. Nie są to fotograficzne ujęcia konkretnych miejsc, raczej pejzaże przetworzone w wyobraźni artystki. Jaga Ward lubi eksperymentować z kompozycją, kolorem – często abstrakcyjnym – przy jednoczesnym bezustannym doskonaleniu warsztatu. Najczęściej maluje farbami olejnymi, oprócz pejzaży także portrety, jest też autorką świetlistych pasteli. Kreowana przez Jagę Ward na płótnach i kartonach rzeczywistość jest coraz bardziej niedopowiedziana, niejednoznaczna, tajemnicza. – Biorąc pędzel do ręki czerpię dużą przyjemność wchodząc w świat oderwany od rzeczywistości – opowiada o swojej twórczości artystka. W 2007 zdobyła II nagrodę (I miejsca nie przyznano) w dorocznym konkursie SPA „Z pleneru i z pracowni” za pracę pt. „Kwiaty”, namalowaną farbami akrylowymi.
Tadeusz Gapiński
Spadkobierca Pissara i Sisley’a
Profesor Ryszard Hunger uznał go za największe odkrycie tegorocznego pleneru Naszej Galerii – już pierwszego dnia stworzył pejzaż, jakiego nie powstydziliby się francuscy impresjoniści! Tadeusz Gapiński, przez trzy ostatnie lata wolny słuchacz Wydziału Sztuk Pięknych na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, z rozmysłem wzoruje się na swoich największych mistrzach: Camille’u Pissaro i Alfredzie Sisley’u. W polskim pejzażu szuka takich ujęć i motywów, jakie podpatrzył na ich obrazach. A że jest nie tylko artystą niezwykle utalentowanym, ale i bardzo pracowitym, z pleneru w Uniejowie przywiózł dzieła niezwykłe. Niewątpliwie zaliczyć do nich należy widok alejki z oporowskiego parku, utrzymany w gamie rozbielonych zieleni i błękitów, z przestrzenią budowaną subtelnymi kontrastami walorowymi. Z kolei uwieczniając uniejowski zamek, od strony Warty, znalazł wyjątkowe miejsce, które następnie w oryginalny sposób wykadrował. Artysta w wyważony, iście impresjonistyczny sposób rozkłada w każdym obrazie światła i cienie, uzyskując charakterystyczny klimat prac. Tadeusz Gapiński to nie tylko wytrawny kolorysta, drugą jego namiętnością jest rysunek ołówkiem – w tej technice wykonał szereg portretów... barmanek! Chętnie portretuje też swoich przyjaciół, również tych poznanych dzięki Naszej Galerii, do której należy od 2007 roku.
Ryszard Szymanowski
W biegu
Pomysłodawca, menedżer i dyrektor Naszej Galerii to człowiek niezwykle pracowity, wszechstronny i wiecznie zajęty: wciąż gdzieś pędzi, coś załatwia, ma sto pomysłów na minutę. Choć sam jest artystą, od dwóch lat niestrudzenie promuje twórczość swoich niepełnosprawnych koleżanek i kolegów. To z myślą o nich współorganizował dziesięć lat temu Stowarzyszenie Studio Integracji, a w 2005 roku, po wieloletnich staraniach, założył pierwszą w Polsce profesjonalną galerię wystawienniczo-handlową. Działalność galerii nie ogranicza się jednak do Łodzi. Zabiegany menedżer organizuje członkom Galerii plenery, zbiorowe i indywidualne wystawy w kraju i za granicą, walczy o pieniądze na publikacje, materiały plastyczne, oprawę obrazów. Wciąż szuka (i znajduje!) sponsorów dla projektu Nasza Galeria, z powodzeniem sprzedaje eksponowane prace instytucjom publicznym, firmom, osobom prywatnym. Jakim cudem znajduje jeszcze czas na własną twórczość? Twórczość także poetycką – miniony rok zaowocował pierwszym indywidualnym tomikiem wierszy Ryszarda Szymanowskiego, pt. … "Tylko słowa". Maluje farbami akwarelowymi, olejnymi, gwaszami, chętnie łączy różne techniki z ulubionym rysunkiem tuszem, projektuje grafiki komputerowe, a także logotypy dla firm. W swoim dorobku ma płaskorzeźby, grafiki i kolaże. Najbardziej przywiązany jest jednak do piórka i rapidografu, którymi w wolnych chwilach rysuje pejzaże, portrety, fantastyczne ornamenty – motywy podpatrzone z natury i przetworzone następnie w wyobraźni. Wiele jego prac powstaje pod wpływem impulsu, kaprysu chwili – aby rozładować stres, wyciszyć się nad kartką papieru. Efektem są kameralne scenki i ornamenty budowane ekspresyjną, urywaną kreską, odzwierciedlającą temperament autora. Czym dla Ryszarda Szymanowskiego jest sztuka? – „Pasją, odpoczynkiem, wewnętrzną potrzebą, umożliwiającą codzienną walkę z chorobą” – odpowiada dyrektor Naszej Galerii.









